poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Od Dante do Diany

Ledwo uciekłem z watahy, miałem rany głębokości 6 mm. Padłem na ziemię by odpocząć. Jednak wiedziałem że muszę się ruszyć i odejść bo to czyiś teren. Usłyszałem szelest, stukanie łap. Podniosłem się i usiadłem. Przede mną stanęła wilczyca. 
- Kim jesteś? 
- A więc to twoje terytorium- Powiedziałem spuszczając głowę w dół. - Wybacz że tu weszedłem, Dante mi mówią. 
<Diana?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz