Biegłem
przez las śpiewając jakąś rockową piosenkę. Zamieniłem się w
czarnego wilka z skrzydłami i białymi "skarpetkami",
brzuchem, pyskiem, szyją, środkiem uszu i środkami skrzydeł z
tęczową grzywą i miałem słuchawki.. Wpadłem zasłuchany na
waderę już nie śpiewając i się odmieniając.
- Przepraszam..- odparłem ściągając słuchawki.
- Nic się stało- powiedziała wadera wstając.
- To dobrze.. - powiedziałem.
- Co tu robisz to tereny watahy?!- zapytała groźne wadera
- Właśnie szukam watahy- odpowiedziałem
- To chcesz dołączyć?- zapytała szczęśliwa wadera
- Oczywiście! Tylko...-nie dokończyłem
-Co?- zapytała
Zacząłem śpiewać piosenkę i się zamieniłem w i wilka czarnego. Potem jeszcze raz zaśpiewałem i zamieniłem się w białego wilka. A potem się odmieniłem
- To. Żebyście mnie nie wyrzucili z watahy. - odpowiedziałem
<Diana?>
- Przepraszam..- odparłem ściągając słuchawki.
- Nic się stało- powiedziała wadera wstając.
- To dobrze.. - powiedziałem.
- Co tu robisz to tereny watahy?!- zapytała groźne wadera
- Właśnie szukam watahy- odpowiedziałem
- To chcesz dołączyć?- zapytała szczęśliwa wadera
- Oczywiście! Tylko...-nie dokończyłem
-Co?- zapytała
Zacząłem śpiewać piosenkę i się zamieniłem w i wilka czarnego. Potem jeszcze raz zaśpiewałem i zamieniłem się w białego wilka. A potem się odmieniłem
- To. Żebyście mnie nie wyrzucili z watahy. - odpowiedziałem
<Diana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz